25.10.05
Jesień
Siedzę w domu, pada deszcz, w szklance wino. Smętnie jakoś i ponuro. W słuchawkach Mike i Kira pobrzękują na swoich basach, za oknem odległa policyjna syrena, szum samochodów na Siedemnastej i noc tak zimna i polska, jakby ze wczesnej płyty VooVoo. W wilgotnym powietrzu unoszą się jakieś niedopowiedziane słowa, niedośpiewane piosenki, niespełnione obietnice. Lato się już definitywnie skończyło, pozostaje zaopatrzyć się w długie powieści, głupie filmy, słoje miodu i coś mocniejszego dla podtrzymania na duchu. Oby do wiosny...
Bart, 21:34 Komentarze (2)
Komentarze (2)
moga byc długie powieśći i dobre filmy:) I miód i wino do tego...
pozdrawiam
Niech będą dobre filmy - wczoraj oglądałem "Finding Neverland" i podobał mi się. Miód mam, ale nie pitny (chyba, że się go doda do herbaty).
Archiwum
styczeń 2005
luty 2005
marzec 2005
kwiecień 2005
czerwiec 2005
październik 2005
listopad 2005
styczeń 2006
luty 2006
czerwiec 2006
wrzesień 2006
styczeń 2007
czerwiec 2007